Wszystko co dobre, kończy się...a wspomnienia pozostają!

 Trochę nas tutaj nie było... Szczerze, chcielibyśmy przeprosić za to. Wynika to głównie z naszych zajęć codziennych (praca, obowiązki zaraz po niej, chęć spędzenia wspólnie czasu...), ale także z naszego lekkiego lenistwa. Nie chcemy niczego obiecywać, jednak postaramy się to wszystko zmienić. 

Chcemy prowadzić tego bloga dla wszystkich tych, którzy będą chcieli towarzyszyć nam w naszej podróży przez życie. Nie jest ono nie wiadomo jakie, wręcz przeciwnie... przeciętne, normalne życie, czasami oparte na wcześniejszych planach, a kolejnym razem wręcz przeciwnie, kierowane spontanicznością i niezamierzonymi wcześniej posunięciami. 

Koniec z przydługimi wstępami... podzielimy się z Wami trochę naszymi wakacjami. Z racji, że połączyliśmy naszym węzłem małżeńskim dwie rodziny, to i również całe nasze plany musimy dzielić na pół. Część urlopu spędzane jest zatem u jednych, część u drugich. W tym roku o kolejności zadecydowało bierzmowanie siostrzenicy Uli. 

Łącznie półtora tygodnia minęło niczym pstryknięcie palcami. O wiele więcej jeżdżenia, załatwiania, niż by się to mogło wydawać... Kilka wspólnych wieczorów z siostrą Uli i jej mężem, i dziećmi. Wypad nad jeziorko do znajomych. Trochę czasu spędzonego z teściami... Wszystko minęło bardzo szybko, a zanim zdążyliśmy się zorientować, trzeba było pakować rzeczy i jechać dalej.  







Druga część naszego pobytu w Polsce, oznaczała kilka niespodzianek dla Uli. Pojechaliśmy bowiem na całe dnie do Zakopanego, Krakowa, a także do Chorzowskiego zoo! Najpiękniejszymi momentami, dla mnie jako męża, były te, w których widziałem radość w oczach i na twarzy Uli. Wiedziałem dobrze dokąd chciałaby pojechać, dlatego też dokładnie zaplanowałem trzy dni naszego pobytu w moich okolicach. 

Na pierwszy rzut ruszyło Zakopane. Po wczesno porannej pobudce, przygotowaniu prowiantu, wyjechaliśmy jeszcze wtedy w nieznane... (nieznane dla mojej małżonki). Po kilkudziesięciu kilometrach, gdy na znakach zaczął ukazywać się kierunek -> Zakopane, Ula zorientowała się jaki jest cel naszej przejażdżki. Uśmiech i niewinna radość nie opuszczała jej przez cały dzień, co również mnie cieszyło. Nie codziennie ma się możliwość spełnienia małych marzeń swojej ukochanej osoby!

Żeby nie zanudzić Was, każdym z tych trzech dni, podzielimy się z Wami w osobnych postach, bo opowiadania będzie co nie miara! Mamy nadzieję, że również Wy podzielicie się z nami swoimi przygodami i podróżami wakacyjnymi tego roku! Piszcie w komentarzach! Jeżeli chcecie również, zostawcie komentarz z Waszym whatsappem, mailem, odezwiemy się do Was!

~~~

Najwyższa pora trochę coś uporządkować. Posty będę pisał ja, Karol. Będzie to prostsze dla nas, jak i dla Was, czytelników, odbiorców. Jeżeli czegokolwiek jesteście ciekawi, piszcie komentarze do postów! Nie bójcie się, możecie również napisać spontaniczne "siema", będzie nam bardzo miło. Również na naszym facebooku możecie wysyłać do nas wiadomości. 

FACEBOOK - ŻYCIE NA GRANICY 


Komentarze

Prześlij komentarz